Category Archives: EDUKACJA

PROWADZENIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ- co mogę napisać po pół roku bycia szefem i matką?

W Polsce utarło się stwierdzenie, że prowadzenie działalności gospodarczej jest najlepszą decyzją, jaką może podjąć kobieta, matka, bądź osoba pozostająca dłuższy czas bez zatrudnienia. Masz fach w ręku? Jesteś ambitny/a? Masz małe dzieci, a nie chcesz całych dni spędzać w pracy? Załóż firmę.

Dziś po pełnych 5 miesiącach prowadzenia firmy, mogę śmiało stwierdzić, iż prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce jest czystym HEROIZMEM i wcale nie przesadzam.  

  • Czasem czuję się jak matka noworodka, bo nie śpię po nocach przygotowując materiały na kolejne zajęcia dla dzieci. Dla obcych dzieci, które chciałabym czegoś nowego nauczyć.
  • Padam ze zmęczenia po 5 przepracowanych dniach tygodniowo. Dosłownie padam. Jestem wykończona fizycznie i psychicznie, ale usatysfakcjonowana osiągnięciami uczniów, bo uczeń 4 klasy S.P po moich korepetycjach zaliczył na trójkę pracę klasową, a nauczycielka w szkole stwierdziła, że z niego już nic wcale nie będzie.
  • Są takie dni, że mam ochotę wszystko rzucić w cholerę. Na drugi dzień słyszę od chłopca na zajęciach, że on angielskiego nie lubi, ale na moje zajęcia przychodzi, bo my się bawimy, a nie tak jak w szkole- cały czas ten sam schemat.
  • Czasem nie widzę starszej córki całe dnie. Kiedy jestem w domu w godzinach porannych, Natalia jest w przedszkolu. Kiedy Natalia wraca z przedszkola, ja wyjeżdżam do pracy, do uczniów. Wracam do domu ok. godz 20:00, kiedy dzieci często śpią.
  • Czuję się czasem jak cyborg, bo według króla ZUSu nie można mi nawet zachorować. Składając w grudniu zwolnienie lekarskie u jednej z pań urzędniczek, nie przypuszczałam, iż zostanę potraktowana jak oszust, a sprawa będzie ciągnęła się do marca i….. końca nie widać …… Miałam czelność opłacając składki chorobowe, „rościć” prawo do zasiłku! W końcu okazało się, że składki płacę, a ubezpieczenia chorobowego nie mam….. bo tak… bo z przelewem spóźniłam się jeden dzień…..
  • Czuję się jak bogacz, gdy policzyłam, że w sumie oddałam do ZUSu ponad 2000 zł. Chciałabym mieć choć tyle oszczędności, aby wyjechać na zasłużony urlop.
  • Mam wrażenie jakbym była w ciąży, bo wahania nastrojów towarzyszą mi każdego dnia. Od zadowolenia, ekscytacji, siły walenia głową w mur, kiedy niemożliwe- staje się jednak możliwe, po zwątpienie, wypalenie i chwile bezsilności totalnej.
doradca-finansowy-praca_0
źródło zdjęcia: regiopraca.pl

Ale….. Ale:

  1. Poszerzyły się moje horyzonty, zaczęłam doceniać inne małe firmy, działalności gospodarcze. Naprawdę, zaprawdę jestem wstrząśnięta tym, iż można oddać w imię prowadzenia własnej firmy ponad połowę zarobionych uczciwie pieniędzy.
  2. Rozwinęła się moja kreatywność, przestałam tkwić w schematach. Co tydzień mam nowe pomysły na rozwinięcie działalności. W przyszłości chciałabym również stworzyć może  jedno, dwa miejsca pracy na początek.
  3. To ja decyduję, jak wszystko będzie wyglądać. To ja decyduję, gdy mam chore dziecko w domu, że dziś zostaję w domu. Odwołuję wszystko, nie ma mnie dla nikogo. Nikomu również nie muszę się tłumaczyć. Bez biegania po zwolnienie lekarskie, od miesiąca marca 2016 przestaję opłacać dobrowolne składki chorobowe, wolę te 30/40 zł miesięcznie odłożyć na konto oszczędnościowe, na leki, na urlop, na przyszłość.
  4. Jestem niezależna od męża, od teściowej, od nikogo. Mam własne pieniądze, małe, ale mam. Nie zastanawiam się w sklepie, czy kupię dziś sałatę, czy pomidora- biorę i jedno i drugie.
  5. Wiem, że jestem dobra w tym, co robię. Każdego dnia wzrasta moje własne poczucie wartości. Potwierdzą to zadowoleni rodzice wcześniej „gorszych” uczniów. Dziś ci uczniowie, wiedzą jak się nauczyć, aby zaliczyć pracę klasową. Dziś ci uczniowie rozumieją kolejny wprowadzony czas lekcji. Kiedy na pierwszych korepetycjach witają mnie z niechęcią twierdząc, że i tak nic z tego, na trzecich z zadowoleniem rozwiązują pracę domową i przygotowane karty pracy.

Kocham prowadzić własną działalność, przez ten czas dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy. Nauczyłam się księgować przychody, wydatki. Nauczyłam się gospodarować pieniędzmi, kiedy wcześniej znikały nie wiadomo gdzie i jakim cudem 🙂 Teraz wiem, że muszę mieć na ZUS i podstawowe opłaty. Wiem, że muszę mieć jakiś grosz na zaś, na w razie gorszego miesiąca.

Dzięki prowadzonym zajęciom i kursom poznałam wielu ciekawych ludzi. Nawet banki się rozdzwoniły z ofertami specjalnymi, kiedy po kilku miesiącach moja zdolność kredytowa okazała się być na plus. Na umowie- zlecenie mogłam pomarzyć o laptopie na raty, ale jako szefowa firmy? Czemu nie 🙂 Raz dzwoniła nachalna pani przed świętami z firmy Orange, naprawdę zdziwiła się bardzo, że nie chcę tak pięknej oferty laptopa, tableta, internetu na firmę za jedyne 200 zł miesięcznie 🙂

Mogę również spełnić marzenia dzieci o nowej księżeczce o śwince Pepce, czy klockach Lego na urodziny. Czasem pozwalamy sobie na wypad z dziećmi do Warmilandii w Olsztynie, przy okazji załatwiania spraw. Cena kawy, czy jedzenia na mieście przestała odstraszać, a ja doszłam do wniosku, że wszystko jest dla ludzi- prowadzenie własnej działalności również 🙂

Moje 5- letnie dziecko zostanie w przedszkolu. Do zerówki pójdzie rok później.

Od listopada poprzedniego roku byłam rozdarta wewnętrznie tym, gdzie we wrześniu powędruje moja wówczas 5- letnia córka. Jasne było w sumie, że do zerówki. Dla mojej córki też było to jasne, ponieważ zapewne w przedszkolu też ją o tym zapewniano. Nie chciałam wyprowadzać jej z błędu, chociaż….

Natalia chodzi do przedszkola od 2,5 roku! Najpierw była to grupa popołudniowa 3-godzinna kilku osobowa. W kolejnym semestrze zimowym pospacerowała do 3-latków. W czerwcu nareszcie skończy 4-latki. Nie byłoby w tym nic dziwnego w większym mieście.

W naszym miasteczku jest tylko jedna grupa przedszkolna! I do jednej grupy przedszkolnej moja córka chodzi od skończenia 3 lat. Grupa łączy dzieci od lat 3 do 4. Od września będzie łączyła również 5-latki, czyli moją córkę również.

20151126_100729

W naszym zespole szkolno-przedszkolnym mamy dwie zerówki, chodzą do niej rocznikowo 6-latki. Większość rodziców „zerówkowiczów” orzekło chórem, że dzieci od września do I klasy nie pójdą.

Chciałabym, chciałabym bardzo, by moje dziecko od września poszło do zerówki (nawet na dwa lata), ale jeżeli ma być do zerówka rzekłabym eksperymentalna, bo dyrekcja wymiesza dzieci nowe 5-letnie, 6-latki, które już do klasy „0” chodziły i być może do tego odroczone 7-latki- to ja jako rodzic i nauczyciel rzecz jasna podziękuję za taką zabawę.

Wolę 3 roczniki w przedszkolu, wolę aby moje dziecko uczyło się przez zabawę, niż próbowało za wszelką cenę nadążyć w zerówce za dziećmi, które cyferki, literki znają. Wolę, aby miała równy start w szkole z własnym rocznikiem, niż gonienie z materiałem, bo tak… bo Tomek/Olek czy inny Karolek już to umie.

20150907_144527

W związku z wycofaniem 6-latków ze szkół rząd zamierza zmienić podstawę programową dla klas I-III, zamierza również wprowadzić z powrotem naukę czytania i pisania w zerówce. Zamierza również namieszać konkretnie w oświacie. Najpierw zrobiła to Platforma Obywatelska, teraz Prawo i Sprawiedliwość dokończy dzieło poprzedników.

Nie wyobrażam sobie tego, że moja córka idzie na dwa lata do zerówki, w jednym roku nie uczy się czytać i pisać, w drugim roku już tak. Albo pierwszy rok w zerówce nie uczy się czytania i pisania, idzie do I klasy i okazuje się, że dzieci rocznikowo starsze już umiejętność tą mają opanowaną, bo ktoś znów gdzieś ustawę sobie zmienił.

20160205_130944.jpg

Nie chcę, aby moje dziecko było królikiem doświadczalnym. Wolę (w sumie nie mam wyboru), aby została jeszcze rok w przedszkolu, aby ten cyrk z deka się ustabilizował. Ja się dostosuję. Pomogę mojemu dziecku. Wprowadzę jak najłagodniej w świat szkolnych murów, tym bardziej, że jestem nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej.

Wiem, że ze mną moje dziecko sobie poradzi, szlaczki przecież może rysować w domu pod okiem nauczyciela 😉 (własnego, prywatnego 🙂 Jak będzie mocno chciała nauczę ją literek i czytania. Czemu nie 🙂 Do szkoły pójdzie jako pewna siebie 7-latka!

PRZEDSIĘBIORCA- Czyli jak zostać szefem samego siebie ;)

Od 1 października 2015 roku prowadzę własną działalność gospodarczą- co najdziwniejsze, nie startuję z żadnym dofinansowaniem na plecach. Nie chodziłam i nie prosiłam rodziny o poręczenie bezzwrotnej pożyczki. Chcę od początku spróbować własnych sił w prowadzeniu firmy. Przedsiębiorca to ja!

Udzielaniem korepetycji zajmuję się już od kilku lat, w trakcie studiów zaczęłam w ten sposób dorabiać. Doświadczenie jako nauczyciel w szkole i w prowadzeniu kursu językowego mam, niedługo też będę miała uprawnienia nauczyciela wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej. Lubię prowadzić zajęcia, których adresatem są dzieci, uwielbiam towarzystwo najmłodszych i tą ich ciekawość świata! Nigdy nie lubiłam zajęć z utartym schematem. Lubię nowoczesne metody nauczania i własnie to, plus brak stałej pracy oraz brak jakichkolwiek perspektyw dla dzieci w moim miejscu zamieszkania pchnęło mnie do założenia swojej na razie jednoosobowej firmy: Mobilnego Centrum Edukacji 😉

logo firmy

Założenie własnej działalności to są tylko dwa proste kroki- rejestracja firmy w urzędzie gminy, w której jesteśmy zameldowani i wizyta w ZUS- ie apropo wybranego ubezpieczenia.

Niektórzy gratulują mi sukcesu otwarcia działalności gospodarczej, a tak naprawdę to dopiero początek mojej ciężkiej, krętej drogi! To ja muszę wyrobić markę jako przedsiębiorca i ja muszę zmienić mentalność, że jednak języki obce dla najmłodszych są bardzo ważne (także ten omijany szerokim łukiem niemiecki). Marzą mi się zajęcia języka angielskiego dla bobasa 😉

W planach prócz zajęć językowych, chciałabym wprowadzić do oferty zajęcia kulinarne z prawdziwego zdarzenia dla dzieci i rodziców połączone z nauką zdrowego odżywiania, zajęcia terapeutyczne oraz masę innych praktycznych umiejętności, które dzieci będą mogły wynieść właśnie z mojego mobilnego centrum! Centrum jest mobilne, bo na dzień dzisiejszy nie posiada własnego lokalu.

Mam masę pomysłów, pomysły po prostu rozsadzają mi głowę- czas zacząć je realizować! Samej lub z pomocą innych osób! Wierzę, że mi się uda. Trzymajcie za mnie kciuki! 🙂

Mam kilka ról w życiu, z którymi się utożsamiam- matka, żona, nauczyciel, blogerka ;), od teraz przedsiębiorca oraz księgowa w jednym, na pewno też logistyk od zarządzania czasu nocą (bo to wtedy zazwyczaj, gdy dzieci śpią, przychodzą do głowy najlepsze pomysły!