Category Archives: W CIĄŻY

DALSZA CZĘŚĆ NASTĄPI…… :) – MAMA JEDZIE DO SZPITALA!

Natalko, a Ty wiesz, że mama jutro jedzie do szpitala?

– Tak, z dzidzio…. (Tu miałam ochotę, ze wzruszenia się popłakać- już nie tylko mama, ale z dzidzią )

Natalko, mama będzie kilka dni w szpitalu, zostaniesz z tatą i będziesz grzeczna?

– Tak 🙂

A z kim przyjedziesz po mamę i po dzidzię?

– Z tato i z babcio. 

Moja mądra córka. Tylko nie zdaje sobie sprawy, że już jedyna nie będzie. Nasza jedynaczka kochana będzie musiała zaakceptować i pokochać braciszka 🙂

A tu nasza ostatnia sesja z brzuszkiem. Będzie mi go brakowało …. 

20140206634

20140206635

20140206632

20140206631

Brzuś- 40 tydzień
Brzuś- 40 tydzień

Koniec 39 t.c.- jutro termin porodu, a tu nic!

Ostatnio zaglądam po 20 razy dziennie do pokoju dziecięcego. Wchodzę, aby poprzekładać jeszcze 5 razy ciuszki dla maleństwa, akcesoria typu maleńkie pieluszki i chusteczki… Siadam na kanapie widoczniej na zdjęciu i wyobrażam sobie, jak będzie wyglądał mój synuś. Czy będzie duży, jak siostrzyczka? Czy też będzie miał te piękne czarne włoski? 🙂

Na poczatku ciąży przyśnił mi się SYN- miał  czarne bujne włoski na głowie i zajebiście okrągłe oczka! A później usg u pana doktora potwierdziło rzeczywiście jego płeć!

Na początku pierwszej ciąży przyśniła mi się dziewczynka i mam dziś 2,5 letnią pannicę w domu 🙂

Zazdroszczę dziewczynom, które nagle chwytają skurcze porodowe, nagle odchodzą im wody i jadą urodzić dziecko. Ja już się na to nie nastawiam. Wiem, że u mnie samo to nie nastąpi, tak samo jak nie nastąpiło w ciąży I.

Nie chcę ryzykować zdrowia dziecka porodem siłami natury z oksytocyną po pierwszym cięciu cesarskim. Jutro na wizycie kontrolnej dla pewności poproszę o jeszcze jedno usg z uwagi na wagę dziecka i starzejące się łożysko od tygodnia ciąży 32. (38 t.c- 3450 g)

Na jutrzejszy dzień czekam jak na wyrok- kiedy w końcu poznam moje drugie dziecko …. W brzuszku jeszcze dokazuje,  a ja chcę go tulić, całować, przewiajać i karmić piersią!

2014020561920140205620

Dlaczego wolę cesarkę i przyznaję się do tego bez bicia?

I ciąża- 7 m-sc - zdjęcie: archiwum prywatne
I ciąża- 7 m-sc – zdjęcie: archiwum prywatne

Historia lubi się powtarzać… I to stwierdzenie w przypadku moich obydwu ciąż jest jak najbardziej trafne. 5 dni do terminu porodu i nie dzieje się nic…

Przed szpitalem w drugiej ciąży bronię się rękami i nogami jak się da…

Fakt jest taki, że moje dziecko byłoby monitorowane, badania wszystkie porobione od A do Z, trzy razy dziennie KTG i co najmniej jedno USG podczas całego, cudownego urlopu.

Już nawet nie chodzi o to, czy czeka mnie druga cesarka, czy kolejny raz przez tydzień mój poród będzie wywoływany oksytocyną. Choć nie ukrywam, że wolałabym opcję pierwszą.

Exif_JPEG_422

A dlaczego wolałabym opcję pierwszą? Dlaczego ja tak uparcie marzę o drugiej cesarce? Dlaczego tak bardzo chcę, aby mnie pocięli? Bez hektolitrów oksytocyny, którą przed cesarką we mnie wleją kroplówkami?

Wyobraźcie sobie mój scenariusz z tygodnia 41 (I ciąży), kiedy to leżałam po terminie oczekując na poród siłami natury oczywiście! 

Sobota po południuBADANIE pana doktora na fotelu ginekologicznym i decyzja o jutrzejszym wywołaniu porodu.

Niedziela rano– zero śniadania, BADANIE PO OBCHODZIE,  następnie przejście na porodówkę i test z oksytocyny. Pomiędzy dwiema godzinami podłączonej kroplówki, kolejne BADANIE położnej czy rozwarcie nie postępuje i czy kolejnej kroplówki nie podłączyć na rozkręcenie akcji.

Godzina 13:00 zejście z porodówki, bo nic z tego.

Poniedziałek rano- BADANIE-  być może samo się rozkręci.

Wtorek rano- zero śniadania, BADANIE PO OBCHODZIE, przejście na porodówkę z celu wywołania porodu.

Pobyt na porodówce do godziny 17:00, błagałam tylko męża, aby przyniósł mi jakiegoś batona (na którego musiała zgodzić się położna). W między czasie  BADANIE ze dwa razy! Obiad również mnie minął tego dnia. Zjadłam później zimny razem z kromką chleba na kolecję.

Środa , Czwartek rano – scenariusz jak co rano- BADANIE– bo może coś…

Piątek rano – zero śniadania , BADANIE PO OBCHODZIE, decyzja o kolejnym wywołaniu porodu oksytocyną, kolejne BADANIE położnej i kolejne BADANIE pani doktor !!! I w końcu przed 14:00 decyzja o CESARCE.

Jedyne, co najbardziej utkwiło mi w pamięci ze szpitala to te setki badań. A nie muszę tłumaczyć, ża każdy lekarz, doktorka, położna bada inaczej.

Jeden łagodnie, drugi jakby się gdzieś śpieszył, położna wcale się nie przejmuje, że prawie wyje z bólu i „o, jaka delikatna!”- noż ile razy można!

DLATEGO TYM RAZEM WOLĘ DAĆ SIĘ POCIĄĆ OD RAZU I OMINĄĆ SCENARIUSZ Z CIĄŻY I.