Category Archives: W KUCHNI

Babeczki, które zawsze wychodzą :) Idealne na święta!

Lubmy z Natalką piec babeczki, w tym roku zaniosłam nasze wypieki na jasełka do przedszkola i będą na pewno gościć na świątecznym stole 🙂 W tym roku święta będą bardziej wychodne/ wyjazdowe, więc warto coś ze sobą zabrać.

Przepis na babeczki, które zawsze wychodzą jest dziecinnie prosty: wrzucić, zmiksować, wymieszać 🙂 A znalazłam go na opakowaniu … foremek do babeczek z Biedronki 🙂 Jeżeli macie swoje foremki, na pewno z przepisu również możecie skorzystać.

20151217_000135.jpg

Co nam będzie potrzebne?

  • 2 szklanki mąki
  • 2 średnie jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki śmietany (ja kupuję do babeczek tą 18%), można ją zastąpić mlekiem lub jogurtem (nie wiem, nigdy nie próbowałam)
  • 1/2 szklanki oleju
  • szczypta soli
  • ilość cukru- od dwóch łyżek do 1/2 szklanki (ja wolę tą słodszą opcję 🙂 )
  • Do ciasta można dodać bakalie, czekoladę, owoce)

Z podwójnej porcji składników wychodzi około 40 babeczek.

W dużej misce miksujemy jajka i cukier, następnie dolewany olej oraz śmietanę. Cały czas miksujemy na średnich obrotach. Następnie dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. W tym momencie możemy dodać np rodzynki 🙂

Wszystko dokładnie mieszamy i przekładamy po 2-3 łyżki do nagrzanych wcześniej w piekarniku foremek do 180 stopni. Następnie w tej temperaturze pieczemy babeczki od 15 do 20 minut bez termoobiegu.

Ja jeszcze ciepłe babeczki polewam własną czekoladą i sypie kolorową posypkę.

Aby zrobić domową czekoladę wystarczy w rondelku rozpuścić kostkę margaryny lub masła, dodać prawdziwe kakao, tak ze 3 łyżki stołowe, następnie sypać cukier. Czekamy aż wszystko zgęstnieje i polewamy babeczki 🙂

20151217_000135.jpg

Nie masz pomysłu na świąteczne wypieki?

Może upieczesz metrowca? Lub całkiem bez pieczenia przyrządzisz blok czekoladowy? Albo 3BIT- nasz świąteczny hit! 🙂

BLOK CZEKOLADOWY- smak mojego dzieciństwa ;)

Pamiętam, jak mama jeszcze 15 lat temu robiła blok czekoladowy z mleka w proszku. Pamiętam ten strasznie słodki smak i chrupiące herbatniki w środku. Szukałam w internecie idealnego przepisu- na ten blok czekoladowy i znalazłam. Wspólnie z córką zabrałyśmy się za zabawę.

Blok czekoladowy– przepis:

  • 0,5 szklanki wody
  • 500 g mleka w proszku (spokojnie wystarczy 400 g)
  • 250 g masła
  • 1,5 szklanki cukru
  • 6 łyżek prawdziwego kakao
  • ok 300 gram herbatników (3 opakowania herbatników po 100 g)
  • można dodać rodzynki lub orzechy (według upodobania)

wpid-20151107_190443.jpg

My przyrządzanie bloku zaczęłyśmy od pokruszenia herbatników. Natalce sprawiało to nie lada frajdę 😉

wpid-20151107_190458.jpg

Następnie do garnuszka wlewamy pół szklanki wody, wrzucamy masło, cukier oraz kakao i mieszamy aż do zagotowania. Jak się wszystko ładnie rozpuści przystępujemy do następnej czynności.

wpid-20151107_190950.jpg

Do naszej poprzedniej masy dodajemy kolejno mleko w proszku oraz herbatniki i mieszamy aż do uzyskania bardzo gęstej masy.

Gęstą masę przekładamy do małej keksówki lub np pojemnika po lodach (myślę, że równie doskonale sprawdziłoby się na ten cel) i wstawiamy do lodówki. Czekamy aż stwardnieje.

wpid-fb_img_1446923092352.jpg

Sam blok czekoladowy, jeden kawałek jest tak słodki i sycący, że starcza na długi czas, ale chce się go jeszcze i jeszcze jeść 😉

Przepis zaczerpnęłam stąd, wyszedł mi idealny, taki jak kiedyś robiła moja mama. Przypomniał mi się smak z dzieciństwa. Blok czekoladowy jest banalnie prosty, aby wykonać go z dziećmi, lecz pod koniec, gdy masa zgęstnieje w mieszaniu musi pomóc dorosły.

 

Dziecko w kuchni to podstawa!

Odkąd pamiętam nikt nigdy nie dopuszczał mnie do kuchni- do żadnych spraw z nią związanych. W wieku 10 lat nie umiałam ukroić kromki chleba- chwała temu, kto wymyślił chleb krojony w sklepach! Zupa, schabowe? Czarna magia!!!

3 lata temu jak szliśmy jeszcze z narzeczonym na stancję- nie umieliśmy nic. Pomału opanowywaliśmy razem zawzięcie sztukę gotowania!

Mąż uczył się na podstawie filmów z youtube rozkładania kurczaka na pierś, porcję rosołową, a ja uczyłam się gotować pierwszy rosół według wskazówek babci- no bo rosół to podstawa wszystkich zup! Święta prawda!

Choć nie powiem- pochwalę się- mąż mój w gotowaniu, pieczeniu przoduje niesamowicie. potwierdzi to ten, kto choć raz załapał się u nas na naleśniki bądź pizzę- bomba! Sosy również to jego działka– A ja do jego działek się nie zabieram.

Ja od listopada wkręciłam się w ciasta, razem z Natalką- i ta miłość trwa nadal! Jest mi niezmiernie miło, gdy słyszę: „Agnieszka, weź upiecz jakieś ciasto” 🙂 I gdy dziecko biegnie do pomocy, gdy usłyszy tylko hasło: „robimy ciacho” i dźwięk miksera. I tylko słyszę: „Mama, jaja”, „mama, kałko” kakałko hehe.

Tylko zaczynam się bać rachunków za prąd za następny okres rozliczeniowy.

Ciekawa jestem, czy syn też zapała miłością do kuchni, czy może odwrotnie. Ja nie popełnię błędu takiego jak moja mama i babcia- nie dopuszczając mnie na metr do kuchni bojąc się, że rozbiję jajko, czy rozetnę sobie palec nożem. W końcu sama przestałam przychodzić i wtykać nos w nie swoje sprawy, no bo po co? Tylko w dorosłym życiu człowiek, a zwłaszcza kobieta czuje się jak sierota zupełna z dwoma lewymi rękami, bo nic nie potrafi- ani ugotować, ani usmażyć, ani upiec. No tragedia! Przynajmniej tak to zdążyłam odczuć, ale nie ze strony męża- bo on też przecież nic- tak samo jego nikt nidy nie uczył, czy nie próbował?

Ze względu na to, iż Natalia lubi kręcić się po kuchni, umie posługiwać się sztućcami (no może jeszcze nie nożem 🙂 ), interesuje się, co na obiad- św. Mikołaj przyniósł jej w prezencie zabawkową kuchnię. Teraz co dzień robi mi pyszną kawę i zupę. Piecze kurczaka i gotuje różne inne śmieszne rzeczy np. czosnek 🙂 Dla niej to zabawa i frajda, a ja się cieszę, że rozwijanie jej w tym kierunku wychodzi każdemu na plus.

DSCI0042

DSCI0041