Category Archives: ZE ZWIERZAKAMI

KRÓLIK MINIATURKA- Poznajcie naszą Daisy ;)

Od początku maja zamieszkał z nami królik miniaturka, a że jest płci żeńskiej, na imię ma Daisy. Takie imię dla króliczki wybrała poprzednia właścicielka, a my je zaakceptowaliśmy. Nic nie chcieliśmy zmieniać, tym bardziej, że zwierzaka czekał i tak nie mały szok. Cztery małe rączki, które chciałyby cały czas królika głaskać, duże ręce, które karmią i zmieniają pościel z siana i pies zazdrośnik. Ledwo zaakceptował małego Tomka, który odrósł od ziemi, a już znów ktoś nowy z futrem skacze po klatce 🙂

20150430_092634

Daisy jest dość duża jak na królika miniaturkę, przymierzam się do szukania dla niej nowej, większej klatki. Na początku była bardzo spłoszona i wystraszona. To oczywiste- nie znała nas, a my jej. Z resztą ja w dzieciństwie miałam tylko kota i chomika, królika nigdy. Wypytywałam dziewczyny na fanpage kamaszkowa, czym królika karmić i jak oswoić z nami. Podczytywałam przy okazji wujka google wpisując temat: królik miniaturka 😉 Któraś pani podpowiedziała mi, aby otworzyć klatkę i jak królik się oswoi, to sam wyskoczy na podłogę i miała rację! Stało się to o 1 w nocy, kiedy wszyscy domownicy spali, zbudził mnie jedynie stukot i szarpanie w klatce i królika nie było 🙂

Po 3 miesiącach mogę napisać tyle: polubiliśmy się. Królik miniaturka jest fajnym zwierzakiem i pupilem dla dzieci. Nie gryzie- jak na gryzonia przystało, także spokojnie do klatki mogą wędrować małe rączki w celu pogłaskania. Ulubione smakołyki naszej Daisy to suchy chlebek, nasiona owsa, mięta, liście kapusty, kalafiora, buraka, mlecza, zielony groszek i liście każdej sałaty.  Królik chętnie zjada również liście świeżo zmienione sianko. Ostatnio się schytrzyłam i zbieram skoszoną na ogródku lub przed blokiem trawę. Lato i okres wakacyjny jest to świetny czas do żywienia naszego pupila, ponieważ wszystkie składniki mamy praktycznie za darmo! 

20150612_211234

Oczywiście każdy zwierzak musi być również charakterny. Daisy nie lubi marchewki na przykład i kabaczka nie lubi. Nie je, nie rusza, nie tyka i koniec. Dziwny z niej królik miniaturka 😉 Gryzie kable i lepiej nie kłaść tapety na przedpokój, jeżeli chcemy królika puszczać po domu luzem- podobno to u tych gryzoni normalne. Raz ją przyłapałam, odcięłaby nas od Cyfrowego Polsatu 😉 Gdy ją zostawiam z klatką na ogródku kopie dołki i wyjada całą trawę wokół.

Jest tylko jeden mankament- raz na 4-5 dni trzeba zmienić pościel w klatce, bo po prostu śmierdzi. Jednak jest to robota dla rodzica, nie oczekujmy, że dziecko zrobi to za nas.

Królik miniaturka to fajny zwierzak, co nie? 😀

 wpid-20150722_114934.jpg

O tym jak kotka- znajda znalazła swój nowy dom dzięki Stowrzyszeniu: "AZYL" :)

http://kamaszkowo.wordpress.com
http://kamaszkowo.wordpress.com

Niedawno pisałam Wam o tym, jak przybłąkała się obok mojego bloku kotka. Nie miała nawet pół roku, nie bojąca się ludzi, ani nawet psów. 

Musiała być po prostu niedocenionym prezentem pod choinkę… Więcej o kotce tutaj

Ludzie najprędzej wyrzucą zwierzaka w małej miejscowości, sądząc, że ktoś zlituje się nad nim i zajmie. Tylko ile tych zwierzaków można mieć? W końcu dobrze, że nie została przywiązana do drzewa w lesie… Ehhh…

Dopóki nie było mrozów, a w miarę dodatnie temperatury kotka siedziała na dworze, a do naszego mieszkania przychodziła tylko jeść, ale gdy nadeszły mrozy kotka siedziała pod drzwiami non-stop… Lub u sąsiadki na parapecie, na parterze (widocznie była nauczona takiego sposobu wchodzenia do domu). Gdy tylko wchodziła do domu pierwsze co, biegła do miski Elvisa z chrupkami, następnie wskakiwała na grzejnik i grzała sobie łapki.

Pomyślałam, że coś z tą sytuacją trzeba zrobić, bo kot to obowiązek i odpowiedzialność… Wiem o tym sama, bo mam już psa.

Szczerze? Przerażała mnie wizja noworodka w domu, do tego starszej córki, którą trzeba zaprowadzić do przedszkola, psa, któremu trzeba dać jeść i iść z nim na spacer, do tego zmiana kuwety dla kota… Może za lata dwa, gdy dzieci podrosną. Teraz nie jest na to odpowiedni moment…

NA RATUNEK dla koteczki przyszło: 

Stowarzyszenie Na Rzecz Pomocy Zwierzętom i Ochrony Przyrody „Azyl”. 

To jest głównie zasługa stowarzyszenia, że kotka tak szybko znalazła nowy dom i sympatyczną, kochającą zwierzęta- Panią Julitę 🙂 , która kotką się zaopiekowała, znalazła ciepły kąt i wyleczyła. 

I oby takich historii i ludzi z dobrymi sercem było więcej. 

(Nie piszę tu o właścicielach czwaronogów, którzy swoich podopiecznych podrzucają lub krzywdzą- i tak jest za dużo zła na świecie! )

W Stowarzyszeniu obecnie przebywa więcej zwierząt, które nie miały szczęścia w życiu i czekają aż ktoś je przygarnie i pokocha.

TY Również możesz pomóc!  Polub profil Stowarzyszenia na facebooku i pomóż udostępnieniem zdjęcia znaleźć nowy dom dla opuszczonego czworonoga.

 

Otwieramy drzwi od mieszkania,

-Natalia woła: „Ci ci ci ci”.

Natalko, ale kotka nie ma. Kotek pojechał do nowego domku! 🙂

– Natalka: Z mamo! 

Tak Natalko z mamą.

-Natalka: Z tato teź!

Tak Natalko z tatą też 🙂

Pozdrawiamy Panią Julitę- mamę koteczki 🙂

Kot- znajda. Styczeń- miesiąc nietrafionych prezentów pod choinką…

Zaczęło się tydzień temu. Wyszłam po południu do sklepu. Szedł w jedną stronę ze mną i miauczał strasznie, a zarazem pięknie! Zawołałam: „kici, kici”- podszedł i dał się pogłaskać. O myślę! Oswojony! Dziwne…. W drugą stronę również ze mną wrócił do domu. Nie bał się, gdy wzięłam go na ręce, nawet się nie wyrywał…

Przyniosłam go do domu. Szczerze powiem, że Elvis zachwycony nie był. Wręcz odwrotnie, w ciągu godzinnego pobytu u nas kota, psa odganiałam ze 100 razy. Za to Natalia szczęśliwa! „Miau, miau je, chlupki mama je” 🙂

Kot zjadł Elvisowi z pół kilo karmy, bardzo mu smakowała. Później zjadł słoninki z boczku- a  ja się dziwiłam, gdzie on to mieści! Musiał być bardzo głosny. Nawet ryż mu smakował!

Po porządnym posiłku, przysnął na pół godziny, a potem miauczeniem zarządał, aby go wypuścić. A więc poszedł „do swojego domku”- no inaczej dziecko moje nie wypuściłoby go, a raczej ją- bo to płeć żeńska.

201401145752 dni temu również się do nas pofatygował- na chrupki. I poszedł sobie, jak go wywolalam.  Elvis nawet kota toleruje- dziwne- jak na załączonym obrazku:) Grzeczny jest- nawet bardzo. Mieszka u sąsiadki w ogródku. Zanoszę mu, co  tam spadnie dobrego, a pies nasz ochoty nie ma.

Osobiście przeszkadza mi kot w domu, a najbardziej zmiana kuwety. Ale takiego kota mogę mieć- przyjdzie zje, pośpi i idzie w swoją drogę. Na toxoplazmozę uważam, żeby nie było!

20140114578

Lecz za miesiąc znów będę mieć w domu małego miauczącego kotka – Tomasza. I myślę, że będzie nam wystarczający. Obiecałam Natalce, że jutro też kotek przyjdzie- jak mama go spotka po drodze. Zgodziła się. O ile kotek będzie grzeczny w dalszym ciągu 🙂

Wczoraj kot przespał w domu kilka godzin, po czym poszedł „do swojego domku”.

Dziś tak samo!!! UPSSSS…. Chyba się zadomowił… 🙂