Category Archives: PROWADZI FIRMĘ

STUDIA PRZED ZAŁOŻENIEM RODZINY CZY STUDENT-RODZIC? Co się bardziej opłaca?

Nie będę ukrywać różne perspektywy nauki i studiowania za mną. Jedne mniej kosztowne, drugie więcej płatne. Jedne bardziej polotne, drugie mniej ambitne. Jedne jako panienka bez żadnych zobowiązań, drugie z maleństwem przy piersi lub z dwójką dzieci (w tym półroczne zostawiane pod opieką wspaniałej niani). Korzystniejsze są studia przed założeniem rodziny pod względem materialnym, finansowym, emocjonalnym i pod każdym innym względem. Koniec, kropka. Studia jako rodzic są wybierane z większą świadomością, nie są już impulsywnym wyborem, iść aby iść, bo inni idą, bo ktoś mi tak doradza, a później faux pas- UPS TO JEDNAK NIE TO!!! Taki faux pas zaliczyłam dwa razy, ale dziś myślę, że każde doświadczenie uczy i wyciąga się właściwe wnioski w przyszłości.

W tym roku kolejny raz podjęłam decyzję o kontynuowaniu kształcenia na studiach magisterskich z dwójką „prawie odchowanych” dzieci, o ile można tak powiedzieć o 5-latce i jej o 2,5 roku młodszym bracie. Co mogę powiedzieć o tym etapie? Myślę, że jest najlepszym etapem do studiowania jako rodzic.  Etap pieluch teoretycznie już za mną, mleka modyfikowanego również, tematy porodów i sposobów karmienia już mnie nie wzruszają. Stała praca jest (własna działalność) i stabilizacja życiowa w sumie również. Oszczędności kilka też się znajdzie, a jak nie to się z pod ziemi wytrzaśnie, albo rozłoży na raty 😉 Z roku na rok jestem coraz bardziej zadowolona z dokonywanych przez siebie wyborów przeróżnych. Wystarczy bardzo chcieć.

Pierwsze studia nie były moim wyborem. Niby moim, ale nie do końca. To właśnie tak jest, jak młody człowiek wychodzi z liceum i panie premierze, co robić, jak żyć? Każdy doradza, każdy wie najlepiej i pomiędzy tymi wszystkimi sugestiami złożyłam dokumenty na dwa różne kierunki dzienne, na które się nie dostałam. No dobra trzeba się otrząsnąć i coś robić. Bach bach, człowiek przewertował gazety lokalne i internet (matko, wtedy był internet! 😉 całe 10 lat temu! ) i dodatkowa rekrutacja. Albo polonistyka, albo język niemiecki. Dostałam się i tu i tu. Padło ostatecznie na niemiecki, no bo co po tej polonistyce robić? A po niemieckim co? Rzeczywistość zweryfikowała rynek pracy proszę państwa także w szkołach. Po niemieckim także przynajmniej w mojej bliższej i dalszej okolicy pracy nie ma. Licencjat skończyłam, na drugim roku stwierdziłam, że jednak to nie to, no ale co robić-  skończyć trzeba. No więc skończyłam, po kilku latach okazało się, że dopiero we własnej firmie się opłaciło.

[002853]

Byłam w o tyle dobrej sytuacji, że byłam niezależna od nikogo. Byłam niejako za swoją naukę wynagradzana stypendium na kontynuację nauki. Nie uczyłam się, pieniędzy nie było- to bardzo motywowało.  Lecz kiedy jednak tej pracy po studiach językowych nie znalazłam, a za 9 miesięcy miało pojawić się dziecko, trzeba było studiowanie odłożyć na bok. Na pierwszy rzut poszła szkoła policealna- technik hotelarstwa. Kierunek niegłupi, po studiach taka nauka to pestka. Po pierwszej klasie w lipcu urodziłam córkę. Po dwóch miesiącach we wrześniu trzeba było jechać do szkoły. Nie zapomnę do końca życia tych bolących piersi przepełnionych mlekiem, których gdy wracałam domu po kilku godzinach nie można było dotknąć. Jedynie laktator dawał ulgę. Dziecko dławiło się pokarmem, tak jakby piersi chciały naprodukować na zapas. Mleko modyfikowane i heja na kolejny zjazd, gdyby swojego mrożonego nie starczyło. Studia przed założeniem rodziny jednak były łatwiejsze. Natalia była z tych spokojniejszych dzieci, najedzona, przebrana, nic więcej do szczęścia nie było jej trzeba. Gdy miała rok, zdałam egzamin zawodowy i uzyskałam drugi zawód: technik hotelarstwa.

461388_341461635926850_1918771929_o

Kolejny krótki episod to studia licencjackie, niejako na nowo (język angielski), gdy perspektyw na pracę brakowało. Studiowałam jeden semsestr. Nie dorosłam do tych studiów, to był mój drugi faux pas. Myślałam, że jak już przeszłam studia dzienne językowe, to teraz też leciutko będzie na zaocznych. Lecz tak się nie da, tu trzeba było systematyczności, czego mi brakuje. Na dodatek kasa, wiecznie brakowało kasy…. Zrezygnowałam. Myślałam, że z jednym rocznym dzieckiem studiować jest ciężko. Nie wiedziałam, że za dwa lata będę dziubać po nocach na kolejnych studiach zaocznych, i płacić za nie 3 razy tyle, ile za studiowanie z jednym dzieckiem u boku.

Studia podyplomowe były świadomym wyborem i praktycznym (nauczyciel z dwoma kwalifikacjami lepiej brzmi). Edukacja wczesnoszkolna i wychowanie przedszkolne były moim wymarzonym kierunkiem. Skutecznie mi je odradzono po liceum. Gdy młodszy syn miał pół roku, dostałam fajną propozycję pracy w szkole i powiedziałam sobie: teraz albo nigdy! Dało się zapłacić za 3 semestry studiów, dało się wstawać w weekendy o makabrycznej godzinie 5 rano! Dało się pisać eseje do 4 rano na zaliczenie! Dało się przy okazji opłacić nianię (płatności razy 3- czesne+ dojazdy 100 km+ niania). Spełniłam swoje marzenie pomimo wielu wyrzeczeń (choćby czasu dla dzieci w weekendy). Sam poniesiony koszt i finansowy i mentalny mnie do dziś przeraża, ale pchnęło mnie to do założenia własnej firmy. No bo jak nie drzwiami do edukacji dzieci, to oknem!

Dziś jestem na takim etapie, że chciałabym zamknąć dział studiów do 30-tki. Zostały mi ostatnie dwa lata, których nie mogę zmarnować. Studia magisterskie to moje kolejne wyzwanie. Fajnie byłoby mieć na pieczątce firmowej podpis mgr 😉 Wiem, znów będę bulić, znów będę płakać nad czasem dla dzieci, kiedy w tygodniu go mało…. Znów ostatnie pieniądze oddam niani! Później chciałabym zrobić przerwę na urlop macierzyński 🙂 a studiować z trójką dzieci? Hmmmm 😀 Jednak studia przed założeniem rodziny nie były nigdy tak fajne!!!

DSC_4375

PROWADZENIE DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ- co mogę napisać po pół roku bycia szefem i matką?

W Polsce utarło się stwierdzenie, że prowadzenie działalności gospodarczej jest najlepszą decyzją, jaką może podjąć kobieta, matka, bądź osoba pozostająca dłuższy czas bez zatrudnienia. Masz fach w ręku? Jesteś ambitny/a? Masz małe dzieci, a nie chcesz całych dni spędzać w pracy? Załóż firmę.

Dziś po pełnych 5 miesiącach prowadzenia firmy, mogę śmiało stwierdzić, iż prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce jest czystym HEROIZMEM i wcale nie przesadzam.  

  • Czasem czuję się jak matka noworodka, bo nie śpię po nocach przygotowując materiały na kolejne zajęcia dla dzieci. Dla obcych dzieci, które chciałabym czegoś nowego nauczyć.
  • Padam ze zmęczenia po 5 przepracowanych dniach tygodniowo. Dosłownie padam. Jestem wykończona fizycznie i psychicznie, ale usatysfakcjonowana osiągnięciami uczniów, bo uczeń 4 klasy S.P po moich korepetycjach zaliczył na trójkę pracę klasową, a nauczycielka w szkole stwierdziła, że z niego już nic wcale nie będzie.
  • Są takie dni, że mam ochotę wszystko rzucić w cholerę. Na drugi dzień słyszę od chłopca na zajęciach, że on angielskiego nie lubi, ale na moje zajęcia przychodzi, bo my się bawimy, a nie tak jak w szkole- cały czas ten sam schemat.
  • Czasem nie widzę starszej córki całe dnie. Kiedy jestem w domu w godzinach porannych, Natalia jest w przedszkolu. Kiedy Natalia wraca z przedszkola, ja wyjeżdżam do pracy, do uczniów. Wracam do domu ok. godz 20:00, kiedy dzieci często śpią.
  • Czuję się czasem jak cyborg, bo według króla ZUSu nie można mi nawet zachorować. Składając w grudniu zwolnienie lekarskie u jednej z pań urzędniczek, nie przypuszczałam, iż zostanę potraktowana jak oszust, a sprawa będzie ciągnęła się do marca i….. końca nie widać …… Miałam czelność opłacając składki chorobowe, „rościć” prawo do zasiłku! W końcu okazało się, że składki płacę, a ubezpieczenia chorobowego nie mam….. bo tak… bo z przelewem spóźniłam się jeden dzień…..
  • Czuję się jak bogacz, gdy policzyłam, że w sumie oddałam do ZUSu ponad 2000 zł. Chciałabym mieć choć tyle oszczędności, aby wyjechać na zasłużony urlop.
  • Mam wrażenie jakbym była w ciąży, bo wahania nastrojów towarzyszą mi każdego dnia. Od zadowolenia, ekscytacji, siły walenia głową w mur, kiedy niemożliwe- staje się jednak możliwe, po zwątpienie, wypalenie i chwile bezsilności totalnej.
doradca-finansowy-praca_0
źródło zdjęcia: regiopraca.pl

Ale….. Ale:

  1. Poszerzyły się moje horyzonty, zaczęłam doceniać inne małe firmy, działalności gospodarcze. Naprawdę, zaprawdę jestem wstrząśnięta tym, iż można oddać w imię prowadzenia własnej firmy ponad połowę zarobionych uczciwie pieniędzy.
  2. Rozwinęła się moja kreatywność, przestałam tkwić w schematach. Co tydzień mam nowe pomysły na rozwinięcie działalności. W przyszłości chciałabym również stworzyć może  jedno, dwa miejsca pracy na początek.
  3. To ja decyduję, jak wszystko będzie wyglądać. To ja decyduję, gdy mam chore dziecko w domu, że dziś zostaję w domu. Odwołuję wszystko, nie ma mnie dla nikogo. Nikomu również nie muszę się tłumaczyć. Bez biegania po zwolnienie lekarskie, od miesiąca marca 2016 przestaję opłacać dobrowolne składki chorobowe, wolę te 30/40 zł miesięcznie odłożyć na konto oszczędnościowe, na leki, na urlop, na przyszłość.
  4. Jestem niezależna od męża, od teściowej, od nikogo. Mam własne pieniądze, małe, ale mam. Nie zastanawiam się w sklepie, czy kupię dziś sałatę, czy pomidora- biorę i jedno i drugie.
  5. Wiem, że jestem dobra w tym, co robię. Każdego dnia wzrasta moje własne poczucie wartości. Potwierdzą to zadowoleni rodzice wcześniej „gorszych” uczniów. Dziś ci uczniowie, wiedzą jak się nauczyć, aby zaliczyć pracę klasową. Dziś ci uczniowie rozumieją kolejny wprowadzony czas lekcji. Kiedy na pierwszych korepetycjach witają mnie z niechęcią twierdząc, że i tak nic z tego, na trzecich z zadowoleniem rozwiązują pracę domową i przygotowane karty pracy.

Kocham prowadzić własną działalność, przez ten czas dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy. Nauczyłam się księgować przychody, wydatki. Nauczyłam się gospodarować pieniędzmi, kiedy wcześniej znikały nie wiadomo gdzie i jakim cudem 🙂 Teraz wiem, że muszę mieć na ZUS i podstawowe opłaty. Wiem, że muszę mieć jakiś grosz na zaś, na w razie gorszego miesiąca.

Dzięki prowadzonym zajęciom i kursom poznałam wielu ciekawych ludzi. Nawet banki się rozdzwoniły z ofertami specjalnymi, kiedy po kilku miesiącach moja zdolność kredytowa okazała się być na plus. Na umowie- zlecenie mogłam pomarzyć o laptopie na raty, ale jako szefowa firmy? Czemu nie 🙂 Raz dzwoniła nachalna pani przed świętami z firmy Orange, naprawdę zdziwiła się bardzo, że nie chcę tak pięknej oferty laptopa, tableta, internetu na firmę za jedyne 200 zł miesięcznie 🙂

Mogę również spełnić marzenia dzieci o nowej księżeczce o śwince Pepce, czy klockach Lego na urodziny. Czasem pozwalamy sobie na wypad z dziećmi do Warmilandii w Olsztynie, przy okazji załatwiania spraw. Cena kawy, czy jedzenia na mieście przestała odstraszać, a ja doszłam do wniosku, że wszystko jest dla ludzi- prowadzenie własnej działalności również 🙂

NAKAZ ZAPŁATY OD RDGIF i CED- Przedsiębiorco nie płać! To jawne wprowadzenie w błąd!

Od 1 października prowadzę własną działalność gospodarczą. Zostałam poinformowana tu i ówdzie, że założenie własnej firmy jest całkowicie darmowe oraz to, iż wpis do CEIDG również jest darmowy. Po 5 dniach otrzymałam nakaz zapłaty od RDGIF na kwotę 195 zł za wpis do Rejestru Działalności Gospodarczych i Firm. Z kolei nakaz zapłaty od CED otrzymałam po 3 tygodniach na kwotę 195 zł.

Pierwszej faktury od RDGIF nie opłaciłam, wiedziałam, że to oszustwo. Tym bardziej, gdy ujrzałam odbitą pieczątkę z napisem: Rejestr Działalności Gospodarczych i Firm RDGIF. Żadnego imienia i nazwiska na tejże pieczątce, nawet żadnej parafki. Zabrakło mi w piśmie od RDGIF daty napisania tejże korespondencji oaz danych adresata, który to pismo mi wysłał. Dane widnieją dopiero na odcinku do zapłaty. Postraszyło mnie jedynie to, że list przyszedł aż ze stolyycy ;), lecz nie był polecony. W sumie pomyślałam, że o ile miałaby być to prawda, przysłaliby później upomnienie za nieopłaconą fakturę.

20150227kpp1
ilawatv.pl

Mija 3 tydzień mojej działalności, wyciągam ze skrzynki na listy kolejną kopertę z napisem CED z nakazem zapłaty. Zdziwiło mnie bardzo, iż ulica adresata jest inna, niż na poprzedniej kopercie.  Znów pieczątka, znów czerwona! Z napisem: „Starszy referent ds. rozliczeń„, tym razem z parafką, aby ładnej wyglądało. Już z datą i nazwą firmy w nagłówku po lewej stronie i z wypisaniem adresatów niniejszego pisma. Czyli nie jet to upomnienie za poprzednią nieopłaconą fakturę. Następni naciągacze liczą ode mnie na wpłatę. Ci za to napisali nr wniosku, który rzekomo złożyłam 1 października otwierając działalność gospodarczą. UPS POMYLILI SIĘ! 😉 Działalność otworzyłam kilka dni wcześniej z datą rozpoczęcia- 1 października. 

Przyjrzałam się jeszcze raz obydwu pismom. Zarówno jedna fałszywa firma, jak i druga powołują się na ten sam artykuł ustawy (art. 2 ustawy z dnia 2 lipca 2004r. Dz. U. Nr 47, poz. 278, z późn. zm. 1), ale zmieniając na koniec zdania nazwę rejestru/ewidencji:

  • RDGIF pisze o utworzeniu Rejestru Działalności Gospodarczych i Firm
  • CED pisze o Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczych

wpid-20151027_130611.jpg

wpid-20151027_130646

W piśmie od RDGIF na pionowym pasku wzdłuż strony możemy przeczytać, iż firma zachęca nas do płatności poprzez polecenie zapłaty oraz to, iż klient wyraża zgodę na otrzymywanie dwóch faktur, w cenie 195 zł zawarta jest Proszę Państwa opłata za wpis do rejestru i ….. .honorarium za udzielenie licencji do programu WDjoin (18%VAT).

Jak to powiedziałby Ferdynand Kiepski: „Po prostu chamstwo w Państwie”. Inaczej nie umiem podsumować tego wpisu, jak słowami znanego aktora grającego w sitcomie Kiepscy.

I jeszcze jedno:

Prawdziwa Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej znajduje się na tej stronie:  https://prod.ceidg.gov.pl/– znajdziecie tu każdą zarejestrowaną firmę, wpis do ewidencji jest całkowicie darmowy.

A tu są strony firm, którzy żerują na nieświadomości przedsiębiorców:

Niby rejestr i ewidencja firm jest, niby strona internetowa firm jest i wszystko wydaje się być w porządku, ale po co płacić za coś, co jest darmowe? Za coś, za co nigdy nie powinniśmy ponosić opłaty?

Przedsiębiorco nie płać, nakaz zapłaty od RDGIF i CED to oszustwo!!!